Zapraszam na kolejną część <3
Kiedy już ruszyli w drogę, Hanji nie mogła się opanować z radości i ekscytacji. Chciała jak najszybciej zobaczyć jakiegokolwiek tytana.
Jednak Levi nie podzielał jej entuzjazmu. Jak zawsze z lodową miną jechał na swoim wierzchowcu. Rozglądał się za tytanem. Potem za Erwinem. Zlokalizował go i zagapił się na jego pięknie wyrzeźbione plecy. Pokręcił głową i wybił to sobie z niej. Nie czas myśleć o takich rzeczach.
Wieczorem, kiedy się upewnili, że nie ma ani jednego tytana rozbili skromny obóz. Niczym się nie przejmując Levi, wstał i ruszył w stronę skarpy.
- Tylko uważaj na siebie Levi. - spoglądała za nim lekko zmartwiony Erwin
- Dobra. Będę. - machnął ręką lekceważąco i odszedł od obozowiska. Powolnym krokiem udał się na skarpę i przycupnął. Spoglądając w niebo, wspominał Isabel i Farlana. Musiało mu to zająć dłuższą chwilę, bo poczuł czyjąś rękę. Była to ręka Erwina.
- Levi? Coś się stało? - spytał po raz kolejny Kapitan.
- Nie skądże... Nic się nie dzieje.
- Na pewno? - kontynuował, blondyn siadając obok.
Erwin nie usłyszał jednak od Leviego odpowiedzi. Już miał wstać, kiedy poczuł na swojej ręce, rękę bruneta.
- Nie idź... - szepnął, na co Erwin przysunął się do niego lekko, a Levi zabrał dłoń.
Nie wierzył własnym uszom. To, co usłyszał... Levi go prosił.
Podniósł wzrok, niby to patrząc w niebo, ale jednak spoglądał kątem oka na Leviego. Zdał sobie sprawę, że mu się podoba. Znowu. Jego twarz jak wyrzeźbiona z kamienia. Zimny, acz przepiękny wzrok. Chciałby widzieć go takiego, gdy dochodziłby dla niego. Jego usta, w które chciałby się wpić namiętnym pocałunkiem. Jego ciało, które pragnie cały czas dotykać.
- Erwin, nad czym myślisz?
Blondy wyrwany z marzeń, westchnął – Nad... niczym ważnym. Takie tam planowanie.
- Kłamiesz...
Nie potrafił temu zaprzeczyć. Lekko wyciągnął rękę i położył na dłoni Leviego. Zacisnął swoje duże i ciepłe palce na jego zimnych i małych. Próbował je ogrzać.
Jednak po chwili mu to nie starczało. Przysunął się jeszcze bliżej. Aż dziwne, że kapral nie zareagował na to. Patrzył na horyzont, tak jakby go ignorując.
Erwin nie dawał za wygraną. Chciał się dowiedzieć na, ile pozwoli mu brunet. Powoli wyciągnął rękę i przesunął po szyi mniejszego. Nic, a więc dłonią zawędrował na kark. Wzrokiem szukał twarzy Leviego. Miał zamknięte oczy. Uśmiechnął się lekko. Przybliżył swoje usta do jego karku i musnął je oddechem. Delikatnie i powoli, aby zdenerwować kaprala. Jednakże nadal nie reagował na to.
Jego druga dłoń powoli przejechał po jego żuchwie, obracając ją ku sobie. Wyczuł lekką reakcję. Dreszcz? Podniecenie? Bez dłuższego namysłu zbliżył się bardziej i złożył delikatny pocałunek.
Levi nie wierzył w to, co się dzieje. Nie mógł się poruszyć, zaprotestować ani go odepchnąć. Chciał tego
- E, ...er..w.. - wydyszał w jego usta.
- Nie zaprzeczaj sobie — blondyn przerwał na chwilę pocałunek i przejechał delikatnie dłonią po jego policzku. - Chcesz tego?
Znowu nie doczekał się odpowiedzi. A więc ponowił pocałunek. Tym razem z wzajemnością. Objął delikatnie Leviego, wciągając go na siebie....
Akurat jak ma być najlepsze :/
OdpowiedzUsuńWciąga jak nudle ;P
Mam nadzieje, że napiszesz coś jeszcze o nich, kontynuację czy nowe 'opowiadanie' Jest to coś innego, jeszcze nie czytałam czegoś tak fajnego z tym paringiem a uwielbiam go (bodajże tylko jedno 'opowiadanie' zachwyciło mnie tak jak twoje). Chciała bym przeczytać coś jeszcze twej twórczości z tym paringiem. Ładnie proszę :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za tak pozytywny komentarz. Postaram sie jak najszybciej wstawić nowy rozdział ^__^
OdpowiedzUsuńAż dziw mnie bierze, bo mimo wielokrotnego szukania jakichkolwiek blogów, zawierających pairing eruri, nigdy twojego nie znalazłam! Na prawdę się cieszę, że to ty znalazłaś mnie pierwsza i mogę teraz to pisać!
OdpowiedzUsuńPo pierwsze, jestem wręcz wniebowzięta tematyką. Na prawdę. Opowiadanie eruri w języku polskim zdarza się raz na milion i mimo, że te angielskie lub niemieckie są czasami bardzo dobre, nie posiadają tego smaczku. Tych specyficznych dla nas słówek, zwrotów, rozumienia niektórych spraw. Pewnie wiesz, o czym mówię, prawda? ;)
Warsztat masz dobry, z potencjałem, mogący się jeszcze rozwinąć. Ba, bezsprzecznie, mogący to zrobić! Nie powielasz historii, co jest bardzo istotne, bo sama przyznasz, że zabawy w czytaniu opowiadań, fabułą nie odróżniających się od anime lub mangi, nie ma wcale.
Musisz tylko pisać! Błagam cię i będę wyklinać jeśli, nie wrócisz do tej historii lub nie rozpoczniesz nowej. Bo opowiadań nieskończonych jest wiele i irytują bardziej niż brak jakichkolwiek. Pisz! To nie jest łatwe, pomysły się kończą, wena odchodzi, zaczyna się lekka harówka, wiem. Każdy piszący przez to przechodzi.
Ale wiesz co? Nie każdy ma czytelników gotowych powracać do ich opowiadań. A ja jestem gotowa zaglądać tutaj systematycznie, jeśli obiecasz mi, że warto. Pokaż mi, że warto tu zaglądać. A ja pokażę ci, że warto pisać. Bo warto, bo masz dla kogo.
Ps. Odbiegając od tematu... jesteś z Zielonej? Byłam tam kilka razy, mieszkając jeszcze w Polsce. Macie obłędne naleśniki w Focusie! Kocham je całym sercem po prostu! ^^
Jejku. Dziękuję za tak pozytywny komentarz! I to jest właśnie to co uwielbiam . Motywacja. Wiadomo, Eruri jest mało bardzo mało popularne ale moim zdaniem o wiele lepsze niż Ereri. Nie chce nikogo tutaj teraz obrażać bo to tylko i wyłącznie moje osobiste zdanie. Ja wiem ze nie wstawialam długo ale to akurat wina sprzętu. (Obecnie jest rozdział 5 i one-shot) Będę sie starać wstawiać chociaż 1 rozdział tygodniowo. A jeśli nie to jak najczęściej. Twój komentarz dal mi tak wiele pozytywnej energii. Bardzo mi niezmiernie milo ze tak myślisz ^_^
UsuńTak jestem z Zielonej Góry xD Taaaaak naleśniki mają przepyszne <3