Muzyka :)

piątek, 27 marca 2015

Jeden z Wielu cz.5

Po dość dłuuu...uuuuugiej przerwie powracam z kolejnym rozdziałem. Nie przedłużając już moich bezsensu wywodów zapraszam >..< (jako że mnie tak długo nie było postanowiłam wstawić jeszcze dziś one-shota)

    Przesunął po jego plecach delikatnie ręką.
   - Chcesz tego? - ponowił pytanie. Było bardziej stanowcze niż wcześniej.
    Levi zadygotał. Aż tak ciało go zdradzało. Zamknął oczy. Nie znał od takiej strony Kapitana.       Zawsze czuł do niego respekt. Nie wiedział czy słusznie.
    Z każdej strony słychać było grające świerszcze. Przyjemny dźwięk wypełniał przestrzeń. Natura powoli budziła się z zimowego snu. Zapach świeżej trawy wypełniał nozdrza obojga. Nieopodal zaczęły wyrastać przebiśniegi i krokusy.
   - E, ..Erwin nie wygaduj takich głupot. - zacisnął zęby czując jego ręce na swoich lędźwiach.     Było to dziwne doznanie, bo nikt nigdy go tam nie dotykał.
   - Głupot? - ewidentnie droczył się z, nim. Pochylił się i musnął jego szyje ciepłym oddechem.     Znowu poczuł jak reaguje. Chwilę potem ugryzł delikatnie kochanka w szyję.
    Levi nic nie mówiąc po prostu oddał się pieszczotą. Ach jak było mu dobrze w jego ramionach. Zapominał o troskach. Codziennych problemach.
    - Erwin? - szepnął
    - Słucham - szepnął do jego ucha delikatnie podgryzając chrząstkę.
    - Ch...chce... Te...go – wysapał. Nie potrafił mu odmówić. Nigdy. Pragnął aby i jemu było dobrze i Erwinowi.
     Słysząc to blondyn pchnął go na miękką trawę jak puch i zawisł nad, nim. Odgarnął delikatnie włosy ze spoconego czoła. Uśmiechnął się nieznacznie, po czym pocałował namiętnie. Nie chcąc czekać wsunął w jego usta język.
     W Levim aż się zagotowało. To uczucie. Jakby ktoś przykładał do ust rozpalony węgiel. Powoli stało się to przyjemniejsze chodź nadal paliło. Dotykał delikatnie karku Erwina. Chciał w takim razie więcej.
     Kapitan chwycił za jego koszule i niemal zdarł ją z niego razem z pasami i żabotem. Potem zabrał się za spodnie. Płynnymi ruchami zsuwał resztki ubrań.
     - A ty? Będę świecił przed tobą golizną? - na czole kaprala pojawiła się niewielka zmarszczka.      Wyglądało to uroczo.
     - Spokojnie. - zaśmiał się – A co chcesz przejąć inicjatywę?
     - Nie... - odburkną. Patrzył jak Erwin się rozbiera. Mięśnie blondyna poruszały się z każdym, przesunięciem. Był to niesamowity widok. Demonstrujący siłę kapitana. Kątem oka sprawdził czy żadne wścibskie oczy ich nie obserwują.
     - Levi jesteś tu niczego sobie – skinął głową na jego erekcję. Na ustach igrał grzeszny uśmiech.
     - Zamknij twarz Erwin. - warknął na niego i zasłonił poliki na których pojawiły się głębokie rumieniece.
     - Hoho... - zakrył uśmiech i złapał za jego członka, na co kapral zareagował jęknięciem. Powoli, acz delikatnie zaczął masować męskość Kaprala.
     - H..a.. - wydał niekontrolowany dźwięk. Lekko odchylił się do tyłu.
     Erwin złapał go pod udami i uniósł je tak aby mieć lepszy dostęp do jego krocza. Przyśpieszył ruch ręką. Drugą zaczął masować wejście.
     Co jakiś czas było słychać ciche jęki kaprala. Złapał Kapitana na wysokości ramion i uniósł się. Po jego plecach płynęły stróżki potu. Było mu na zmianę zimno i gorąco.
     - Wolniej... - szepnął do ucha większego.
     - A co, jeśli nie – ujął płatek ucha, Leviego i pociągnął mocno – Nie lubię się słuchać a zwłaszcza Ciebie. - dotknął nabrzmiałego sutka kaprala – Jakiś ty tu delikatny. Mmm...
     - W..wcale nie... - wysapał. Czuł jak duże dłonie wędrowały cały czas po jego ciele. Dotykał go raz tu raz tam. Robił malinki na szyi barkach i obojczykach.
Erwin po dłuższej chwili pieszczot wsunął powoli w niego jeden palec.
     - Levi rozluźnij się... Już... - chuchnął mu w małżowinę uszną. Czuł jak jego palec wchodził w kaprala gładziej. Poruszył, nim.
       Gdy był dostatecznie rozciągnięty a w sobie miał 3 palce zamienił je na swojego członka. Wszedł się w niego szybko niemal uderzając.
       Levi pisnął. Lecz został on zduszony namiętnym i mocnym pocałunkiem. Oddał go nie chcąc zostać dłużnym. Czuł że, Erwin poruszał się coraz szybciej i rytmiczniej sprawiając sobie i jemu przyjemność. Złapał go mocniej za ramiona, po czym przyparł do ziemi. Zaczął sapać i jęczeć do ucha kaprala co potęgowało doznania.
    - Kocham cię... Zawsze będę kochał. - szepnął do ucha bruneta. Wszedł jeszcze głębiej do granic możliwości. Podgryzał skórę na karku. - Moja miłość dozgonna... - przytulił go mocno do swojego ciała.
      Levi ujął jego policzki i spojrzał się w oczy tak niebieskie, jak morze, o którym, marzył od dziecka.
    - Nigdy się nie wypali... - dokończył Kapitan.
    - Nie mów tak. Przecież każdy z nas... nawet ja... - czuł się, jak debil. Jego uczucia niemal wypływały z niego
    - Levi ja ci nie pozwolę umrzeć. Oddam za ciebie życie.

6 komentarzy:

  1. Słodkie i fajne i ciekawe ^^ Aczkolwiek wyłapałam kilka błędów językowych czy stylistycznych (a normalnie nie zwracam na to uwagi) Mam nadzieje, że szybko napiszesz kontynuacje. Czytając to cały czas miałam uśmiech na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może ich nie wylapalam xD musiałabym mieć kogoś do sprawdzania a nie bardzo mam kogo. Postaram sie jak najszybciej i dziękuję za miły komentarz ^_^

      Usuń
  2. Podpiszę się pod wypowiedzią Lady Kiry na temat błędów. Mimowolnie można je wychwycić podczas czytania, a pozbyć się problemu można na dwa sposoby: albo poszukasz bety, albo przysiądziesz sama i popracujesz nad tym, co w gruncie rzeczy, nie jest wcale tak trudne, za jakie uchodzi według niektórych ;)

    Dobrze, że wróciłaś! Bardzo dobrze! Będę miała gdzie zaglądać i co czytać. Mam nadzieję, że ten rozdział jest tak krótki, bo potrzebujesz czasu na rozruch. Będąc szczerą, jestem na ciebie zła, bo nim zdążyłam porządnie wgryźć się w post, on już się skończył! Pisz dłuższe rozdziały! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no dobrze dobrze xD czyli musze wrócić w moje wywody xD

      Usuń
  3. Bardzo fajne od dłuzszego czasu szukałam opowiadania z erwin x levi SUPER!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuuuu... :3 to jest takie... sweeeet

    OdpowiedzUsuń