Usiadł w spokoju na krześle i wyglądnął za okno na dwór. Zmarszczył czoło widząc Erena rozmawiającego z Dowódcą.
-Tsk... Co oni znowu knują?
Kiedyś nienawidził Erwina. Za wszystko, co stało się potem. Teraz darzył go odrobiną ufności i szanował jako swojego przełożonego. Nic więcej... Czy aby na pewno?
Kilka razy myślał o Erwinie jako o swoim kochanku, ale od razu pokazywał mu obraz straszliwej nędzy, z jakiej on go wyciągnął, tego pogardliwego wzroku, że jednak on się nie nadaje na Kaprala, tych wyzwisk. Przecież to tylko szacunek, Levi. Tylko.
Nie raz widział, że Erwin obserwuje go ukradkiem albo, gdy jadą obok siebie na koniach. Lecz, gdy tylko złapał go, na tym blond włosy odwracał głowę.
Westchnął cicho w myśli i wstał po kilku minutach. Musiał się odstresować. Musiał coś wysprzątać.
Skierował się szybkim krokiem do swoich komnat. Nagle wpadł na niego. Był to nie, kto inny jak Dowódca.
-Erwin? Co... - zmarłszy brwi, widząc przybitego Erwina – Co jest?
Mężczyzna cicho westchnął, odwracając wzrok
-No co jest? - zniecierpliwił się brunet.
-Nie mamy... - pierwszy raz widział takiego Erwina. - Nie mamy wystarczająco kadetów. Jest ich niewiele. Wszyscy się boją wstąpić do wojska.
Levi kiwnął głową na znak zrozumienia – Musisz ich zmusić Erwin.
-Levi nie... Musimy znaleźć inne wyjście. Trzeba zorganizować wyprawę do miasta, wiosek i szukać nowych kadetów. Cały czas brakuje nam żołnierzy.
-Rozumiem... - chciał zapytać się, po co rozmawiał z Erenem, ale ugryzł się w język. - Kiedy chcesz jechać i z kim?
-Natychmiast. I z naszym odziałem.
-Nie, nie zgadzam się. Nie pojadę nigdzie z Hanji.
-Nie chce słyszeć żadnego sprzeciwu. To misja oficjalna, a nie niedzielny spacer. Rozumiesz?
-Tak jest Erwin... - zacisnął pięści – Idę oporządzić konia – odwrócił się od niego
-Levi! Poczekaj... - złapał go i odwrócił go ku sobie. - Wybacz mi. Nie chciałem takiego...
Brunet pokręcił głową i odszedł.
-Levi... Czemu mi to robisz? - westchnął cicho i potarł skroń – Hanji! - zawołał kobietę – Przygotuj się! Ruszamy niedługo!
Hejka naklejka /Hanji
OdpowiedzUsuńHanji... Nie czytaj tego!!
Usuń