Eren spoglądał kątem oka na kaprala.
- Coś się stało Yeager?
Eren został niemalże wyrwany z zamyślenia
- A...e... n-nie Heichou.
Levi wydał tylko niewyraźny pomruk i przekręcił się na drugi bok.
Obydwoje leżeli na kocu. W powietrzu unosił się zapach świeżej trawy mieszającej się z kwiatami.
Niedaleko nich latały piękne błękitne motyle mieniące się w słońcu. Przysiadały na kwiatach i spijały nektar.
Eren wpatrywał się w Leviego. A kapral był tego świadomy.
- Gapisz się na moje plecy? - zapytał ze spokojem.
- Wiesz kapralu... Ja... - nagle wstał i jednym ruchem owinął go kocem. Obrócił ku sobie i popatrzył w jego oczy
Kapral lekko już zdenerwowany, westchnął ciężko.
- Czemu mnie zwijasz w kokon Yeager?
- Bo wciąż wierzę kapralu, że przepoczwarzysz się w pięknego motyla.
THE END
(Ostanie dwa zdania nie są moje, wymyśliła to Kato-chan więc ja tylko napisałam do tego maluśkiego Shota xD)
Cudne *^* Widziałam te dwa zdania na twojej stronie...Napisałaś wtedy, że coś z tym napiszesz :3 Nie spodziewałam się, że naprawdę to zrobisz ;o Ale jest przezacne!
OdpowiedzUsuńObiecałam że napiszę to napisałam ^^
Usuń