Smutno mi jak to pisałam. Bardzo. Zapraszam na kolejny shot.
Spoglądał na niego z oddali. Uwielbiał na niego patrzeć. Z rana, kiedy popijał gorzką kawę. Na samą myśl wykrzywiał twarz.
Kochał jego zapach. Zaciągał się nim każdego poranka. Był dla niego jak narkotyk.
Jego skóra, miękka jak jedwab, dotykał go każdego nocy. Czasami parzyła jak rozgrzany węgiel. A czasami przynosiła ulgę.
Ten sam niezmienny wyraz twarzy od tylu lat przyprawiał o ciarki. Zimne oczy. Lodowy wzrok. Chciał go ogrzać, ale nie dał rady.
Już nigdy więcej. Kapral Ackerman odszedł na zawsze. Pozostawił tylko pustkę i martwe ciało.
Kochał jego zapach. Zaciągał się nim każdego poranka. Był dla niego jak narkotyk.
Jego skóra, miękka jak jedwab, dotykał go każdego nocy. Czasami parzyła jak rozgrzany węgiel. A czasami przynosiła ulgę.
Ten sam niezmienny wyraz twarzy od tylu lat przyprawiał o ciarki. Zimne oczy. Lodowy wzrok. Chciał go ogrzać, ale nie dał rady.
Już nigdy więcej. Kapral Ackerman odszedł na zawsze. Pozostawił tylko pustkę i martwe ciało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz